Klaus:
Obudziłem się wcześnie o 4:43 , rysowałem , rozmyślałem. Przypomniał mi się ten SMS od Caroline. Poczułem się inaczej , gdy to napisała tak ...lepiej. Podobało mi się to. Stefan mi powiedział przez telefon to :
- Hej Stefan
-Cześć
-Co chcesz o 5:00??
-Klaus , Tayler przyjeżdża za 1 dzień , a nie za 2 i ....- Przerwałem mu
-Co z Caroline , nadal jej nie powiedział??
-właśnie ci chciałem powiedzieć, że powiedział ,że ma inną dziewczynę i że...- znowu mu przerwałem
-On się nią bawi- warknąłem
-Właśnie to chciałem powiedzieć
-lo que es un idiota- powiedziałem po hiszpańsku
- Co to znaczy?
- Nieważne, dzięki że mi powiedziałeś
-Jeszcze jedno nie mów Caroline
-Czemu?- spytałem
-Załamie się- odpowiedział
- W porządku- rozłączyłem się.
Tak mnię wkurzył , że ciągle myślałem: 'gilipollas' - to jest , też po hiszpańsku.
Czułem , że będzie jej smutno więc postanowiłem jej powiedzieć o przyjeździe Taylera.
Pojechałem do niej do domu.Byłem lekko zdenerwowany.
Caroline:
Po tym pocałunku poczułam coś do Klausa.Nie to nie możliwe Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi to był Klaus:
-Witaj Caroline
- Cześć
-Mogę wejść, musimy pogadać
-Przecież już zostałeś zaproszony
-Wiem , ale tego wymaga kultura
- Dobrze, to pójdźmy do Grill'a- bałam się że może dojść do czegoś więcej i dlatego nie chciałam aby wszedł
-Oczywiście- Powiedział to ze swoim brytyjskim akcentem, uwielbiam taki akcent
Pojechaliśmy jego samochodem.Nie odzywaliśmy się do siebie przez całą drogę.
W końcu weszliśmy do Grill'a. Przeglądałam kartę ja zamówiłam whisky tak jak Klaus.
-Więc... o czym chciałeś gadać?-przerwałam niezręczną ciszę
-O Taylerze
-Co znowu?
-Tayler przyjeżdża za 1 dzień
-Co?
- Okłamał mnie, powiedział mi że wszystko przekręciłeś i że przyjeżdżasz za 2 tygodnie
-Ja to wiem od Stefana , więc możesz mi zaufać.
- Dziękuje
-Czemu mnie nie chciałaś wpuścić do środka?
-Bo,... Jest bałagan- skłamałam
-wiem , że kłamiesz- powiedział
- Skąd?- spytałam
-Wyczułem twój strach, bałaś się , że zajdzie za daleko
-Nie
-Tak
-Nie- Sprzeczaliśmy się tak chyba ze 3 minuty
-Dobra no to chodź do ciebie do domu
- W porządku - uśmiechnął się
Jechaliśmy do niego do domu. Myślałam, widziałam , był napalony, ja też okropnie.
-ładnie malujesz
-dziękuję
Wytrzymałam jakieś pół godziny, gadając na różne tematy, aż powiedziałam:
-Masz rację
-Z czym?
- To dlatego nie chciałam cię zaprosić do domu za bardzo mnie pociągasz :twoje perfumy , twój wygląd, cały ty.
Więc- Nie zdążył dokończyć bo zaczęłam go całować. poszliśmy do jego sypialni nie odrywając od siebie ust, zaczęliśmy się zrywać z siebie ubrania, zaczął mnie całować i nie protestowałam, podobało mi się to
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto 1 rozdział proszę piszcie komentarze, nie wiem kiedy napiszę następny rozdział, zależy od mojego brata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz