czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 8

Caroline:

Chyba się trochę wierciłam w nocy,bo się znowu obudziłam na torsie Klausa. Było przyjemnie. Zobaczyłam,że on nie śpi:
-Czemu nie wstałeś
-Nie chciałem cię obudzić
-Nie obudziłabym się
-Następnym razem skorzystam, z propozycji, może-Czemu on musi być taki seksowny
-Która godzina?-byłam ciekawa, już wstałam
-10:15-powiedział Klaus
-Dobra idę do toalety się przebrać i idziemy na plażę- Klaus się  nie pohamował
-Po co idziesz do toalety, i tak widziałem Cię nago-miał rację , miałam na niego taką ochotę, ale się pohamowałam, więc powiedziałam
-OK, masz rację, ale...-nie wiedziałam co powiedzieć
-Co?-powiedział
-Nie jestem dziwką-powiedziałam, chociaż się wahałam czy się nie poddać
-Nie jesteś. Jesteś bardzo seksowną kobietą- poszłam do toalety, on poszedł zrobić śniadanie. Ubrałam się w bikini, jest pomarańczowe. Przebrałam się. Klaus przyszedł i dał mi śniadanie i przebierał się na moich oczach.
-Klaus, nie możesz iść do łazienki
-I tak mnie widziałaś nago.- Poszliśmy na plażę.

******

Klaus:

Byliśmy na plaży. Caroline się zdziwiła, że umiem pływać. Ja się zdziwiłem, że ona jest taka giętka.
Caroline zapomniała się posmarować, więc to ja ją posmarowałem. Podobało mi się,że mi pozwoliła. Później pływaliśmy. Wyszliśmy później na plażę i Caroline się opalała.
-Klaus, nie rozumiem czemu jesteś taki.. no wiesz
-Że jestem mordercą, jestem wampirem, jaki mam być
-Nie którzy nie zabijają większości
-Ja nie zabijam większości, zabijam mniejszość.
-Ok, chodź, nie chcę o  tym gadać.- pociągnęła mnie ze sobą i się tak gimnastykowała .




__________________________________________________________________________________________
Sorki, że taki krótki ,ale chciałam dodać dziś następny będzie jakoś w przyszłym tygodniu. 

1 komentarz:

  1. Bardzo podoba mi się twój blog. Jestem bardzo gorliwą fanką tej pary więc wszystko co piszesz bierze mnie za duszę. Dodatkowo twój styl pisania ... Nie no padam <3 Kiedy kolejny rozdział? Czy mogła być mnie poinformować?
    ----------
    Ja nie piszę o Klaroline chociaż ta para ma znaczącą rolę w moim opowiadaniu. Jeśli możesz przeczytaj choć rozdział i powiedz co myślisz :D Na zachętę dam ci scenę Hybrydy i tej właśnie Blondie ;P z ostatniego rozdziału :D

    Otworzyłam oczy, prędko znalazłam się w pozycji siedzącej. Zaczerpnęłam łapczywie powietrza i rozejrzałam się po pokoju. Całe pomieszczenia przeszywała ciemność. Momentalnie przyłożyłam rękę do rany. Nie było jej, a mój ukochany wampir spoczywał na poduszce obok lekko pochrapując. Odetchnęłam z ulgą.
    „A więc to tylko sen…” – Ucieszyłam się w duchu.
    Dotknęłam spoconego czoła odgarniając z niego kosmyki włosów. Przerzuciłam nogi przez łóżko nadal mój oddech nie powrócił do normalności. Podeszłam do okna otwierając je na „szerok”. Wdechy i wydechy powoli się wyrównywały. Na zewnątrz było duszno. Zaczynało robić się jasno, a wschód słońca niedługo miał nadejść. Oparłam się o parapet wyglądając na ulicę. W pewnym momencie poczułam czyiś dotyk na swojej tali. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz ponieważ wiedziałam kto mnie obejmuję.
    - Nie śpisz? – Szepnął mi do ucha. Czułam jego oddech na swoim karku.
    - Jakoś nie potrafię… - Ucięłam.
    - Care, mnie możesz wszystko powiedzieć. Co cię trapi? – Był nieugięty. Postanowiłam jednak się mu zwierzyć.
    - Klaus… - Obróciłam się w jego stronę i dotknęłam rękoma twarzy towarzysza. On posadził mnie na parapecie w otwartym oknie i spytał:
    - Co jest?
    - Obiecaj, że cokolwiek się stanie nigdy mnie nie opuścisz… - Poprosiłam zachrypłym głosem.
    - Przysięgam na swoje rodzeństwo. – Uśmiechnął się do mnie lekko.
    - A Tyler? – Zapytałam ciszej.
    - Przecież rozmawialiśmy na ten temat. – Westchnął.
    - A jak on… jak mnie ugryzie? – Popatrzył na moją osóbkę jak na idiotkę następnie objął śmiejąc się już głośniej. – Ale ja mówię serio… - Odparłam lekko oburzona, a Nik przydusił mnie do swojej klatki piersiowej jeszcze mocniej i odpowiedział:
    - To cię uleczę, a ta męska dziwka zginie marnie w męczarniach. – Odrzekł całując moje czoło.
    - A jeśli ciebie nie będzie? – Szeptałam.
    - Caroline, będę przy tobie zawsze i na zawsze. Taj jak mi obiecałaś i ja przysięgam tobie. Kocham cię. Jesteś dla mnie wszystkim. Ale chyba powinnaś iść już spać, dla urody. – Wziął mnie na ręce i ułożył do łóżka.
    - Nie kochasz mnie aż tak bardzo jak ja ciebie. Jesteś moim wszystkim Klaus…
    - Ty moim wybawieniem ukochana. Ocaliłaś mnie przed wieczną samotnością.

    OdpowiedzUsuń